Jak ja koffam muzykiem i modiem :* xDD

maj 27, 2008 at 4:23 pm (Muzyka) (, , , )

Tokio Cwele….. My Chemical Bullshit… (dobra bo już mi się robi niedobrze)

Czemuż to, az czemuż to te pseudo kapele dominują umysły młodych ludzi? Takich westnień mam zdaje się wydaję zbyt dużo by normalnie funkcjonować. Ktoś kiedyś powiedział że użalanie się za cały świat niczemu nie pomoże.. no chyba tylko mojemu dobremu samopoczuciu. Mniejsza z tym, powód dla którego pisze ten post jest oczywisty – komercja.

Dawno, dawno temu w czasach których już nawet najstarsi górale nie pamiętają i co rusz zmieniają wersję by nie wyjść na kompletnych pacanów była sobie muzyka rozrywkowa. Konkretnie chodzi oczywiście o lata 50′ i początki kultury masowej łącznie z kapelami i wykonawcami z tym związanymi, jak Elvis czy Johny Cash. Prezentowali oni już konkretny poziom i z czasem ich sława i znaczenie stało się tak potężne, że po śmierci na stale trafili do panteonu najznamienitszych twórców wszechczasów. Ale, zapewne Ty wiesz o Tym toteż rodzi się pytanie – dlaczego piszę rzecz tak oczywistą i klepaną z kilka milionów razy w rozmaitych publikacjach, na wikipediach, w encyklopediach i kto wie gdzie jeszcze. Otóz, drogi czytelniku/czytelniczko staram się uświadomić ludek, że muzyka kiepska i marna istniała, istniała i jak świat stoi będzie istnieć. W końcu dlaczego pamiętamy tylko o tych wielkich? Bo maluczcy, którzy mieli swoje 5 minut sławy przepadli po wsze czasy w otchłani historii. Jestem w stanie wymienić jeszcze wielu zacnych twórców, którzy okazali się naprawdę dobrzy jak np. Jimi Hendrix, Janis Joplin, The Smashing Pumpkins, Pink Floyd, Guns’n Roses i wielu innych. Część z nich zapewne przewróciłaby się w grobie, gdyby dane by im/jej/jemu ujrzeć na własne oczy co się dzieje z przemysłem muzycznym w dzisiejszych czasach. Zamiast charyzmatycznych frontmanów mamy wytapetowane gwiazdy i gwiazdeczki które same pomagają paparazzim strzelić nieco zdjęć w mniej lub bardziej “intymnych” sytuacjach. Poziom wokalu chrobocze o dno beczki a typowy performance woła o pomstę do nieba. Zamiast gitarzysty jest jakiś znerwicowany lub najwyraźniej zbyt pewny siebie goguś który zdaje się nie pojmować że jego śliczne włosy mogą co najwyżej pomóc w wyrwaniu paru rozhisteryzowanych panien, a już na pewno nie wyeliminują skutków beztalencia. Tego typu przykłady można mnożyć bez końca. Tego typu jęki nazywa się dzisiaj muzyką. I patrzę jak szeroką grupę odbiorców. Powód – płaskość przekazu. Wątłe i bezsensowne teksty o miłości, kompletny brak wyczucia rytmu, puste dźwięki i rzucająca się w ucho (i w oczy) bezjajeczność kapeli. Naturalnie nic za darmo i kupując ten masowo wytwarzany chłam nabijamy kabzę wytwórniom muzycznym, które ograniczają się do nagrywania kolejnych singli przygodnie spotkanym czesiom spod sklepu, oderwanym od spożywania złocistego napoju. Wróg publiczny nr.1 to TECHNO. Powstało w latach 80 w Detroit jako kilka dźwięków nagranych wprost na ulicy, zsmaplowanych i zapętlonych w kilkugodzinny mix. Możliwe że niegdyś ten gatunek miał jakiś polot, aczkolwiek te czasy dawno mineły i teraz DJ 666 zawsze gotów jest zastąpić DJ 667 i nakręcić nowy materiał który tak właściwie jest 100% kopią poprzedniego z nową okładką. To co wpienia mnie najbardziej to niski poziom i doprowadzająca wręcz do szału krótkowzroczność wyznawców tego typu “muzyki”. Mają oni czelność twierdzić, że TECHNO jest najlepsze pod słońcem mimo iż na dobrą sprawę nigdy nie słuchali czegokolwiek innego, a co więcej mają oni koszmarny zwyczaj podążania za odgórnie wyznaczoną modę. (Nie tylko oni, ale w tym akurat są pionerami) Żeby uzmysłowić wam o czym ja tu wygaduję powiem krótko że pewien DJ baunsował na dysce w nowiutkich okularkach od Armaniego które złamał przypadkiem na nich siadając. Nie przeszkodziło mu to bynajmniej zakleić ich taśmą i efekt tego wszystkiego był taki, że na następnej dysce wszyscy niemalże śmigali w jednakowych “matriksach” poklejonych tą samą taśmą bezbarwną.

Ja osobiście preferuję muzykę z gatunku Hardcore Punk, przy czym podziwiam większość kapel za ich nastawienie, bowiem te kapele w znakomitej większości zachowały własny styl i nie poddały się wpływom dużych wytwórni które szybko zrobiłyby z nich gwiazdy sezonu, po którym to szybko odeszliby w cień, narzekając na spadające wyniki sprzedaży i coraz to mniejszą popularność. Takie kapele nigdy nie były popularne głównie ze względu na dość niszowy charakter ich twórczości. Jednakże nade wszystko pociąga mnie w nich niesamowita energia i atmosfera na wszelkich gigach, koncertach czy innych tego typu imprezach. Tego nie byłem w stanie uświadczyć na dyskotece. Niestety, wielkie firmy nie zniechęciły się bynajmniej powyższym faktem i zaczęły definiować punk “po swojemu”. Wylęgły się kapele, które grały punk tylko z definicji, gdyż mało zostało z całej idei “teen age riot”. Natychmiast pojawiły się gadżety, koszulki, plecaczki, naszyweczki i inne popierdółki i natychmiast podbiły one rynek, bo teraz każdy mógł zostać nawet przy ograniczonym stać się punkiem z krwi i kości. Oczywistym jest że nikt sobie łepetyny nie zawracał jakimiś dyrdymałami że “to nie jest to”. Punk kiedyś oznaczał bycie prawdziwie odrzuconym od społeczeństwa, dzisiaj oznacza to modę które szybko przeminie razem z zespołami punka jedynie imitującymi. Wielka szkoda… serce się kraje.. ale cóż poradzić.

Jeszcze gorszą bo ewolucyjną forma pop punka (tego komercyjnego ma się rozumieć) jest EMO. Na ten akapit mógłbym poświęcić naprawdę dużo miejsca, ale z racji nadmiernego wydłużenia się całości wpisu wykrzyczę tylko – DLACZEGO ROZPUSZCZONE DZIEWCZYNKI MUSZĄ TUSZOWAĆ SWÓJ BRAK EMOCJONALNOŚĆI KUPOWANIEM DROGICH, MARKOWYCH UBRAń I NA DODATEK WMAWIAć NAM ZE NIC NIE ROZUMIEMY I żE ICH żYCIE JEST TAK OKROPNE, żE ZARAZ SIę POTNą? PYTAM SIę?

Usilnie proszę żebyście się sami uszczęśliwili i zaczęli szukać podziemnych czy chociaż mniej znanych zespołów, a już na pewno tych nieco wybitniejszych niż średnia, gdyż powiedziane jest “szukajcie a znajdziecie”. Ja spędziłem sporo czasu by znaleźć kapele, które idealnie wręcz trafiły w me gusta. Nie powiedziałem, że Hardcore Punk to najlepsza muzyka na ziemskim padole i jeżeli nie jesteś punkiem to możesz się wysrać. Nie. Istnieje masę kapel które muzykę grają prosto z serca i tylko czekają aż Ty, mój drogi czytelniku je odkryjesz i stwierdzisz radośnie, że to jest to, i ze warto było. Atmosfera koncertu twojej ulubionej kapeli jest nie do zapomnienia. Ja na dobrą sprawę nie jestem święty i nie zacząłem od chociażby Minor Threat, a od Linkin Parku (średnio bardzo, ostatnio coraz gorzej) i też podniecałem się jak głupi głosem Mika Spika Kenjiego Anody Anakondy Katody Shinody. W końcu przejrzałem na oczy. Tak więc, odkrywaj, i nie zniechęcaj się niepowodzeniami, zaprawdę powiadam wam, że wasza cierpliwość nagrodzona będzie.

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

Hello world revisted

maj 24, 2008 at 6:18 pm (Uncategorized) (, )

Witajcież, dzielni surferzy, którzy jakimś dziwnym zrządzeniem losu wylądowaliście na tym mniej lub bardziej niedorobionym blogu. Jako parę słów/zdań/esejów (niepotrzebne skreślić) wstępu pragnę zakomunikować że nie będę nikomu podawał osobistych danych typu imię i nazwisko, miejsce zamieszkania, szkołe, nr telefonu, debet na karcie kredytowej, numer gaci , rozmiar gwoździa i parę bardziej intymnych szczegółów (długości ekhem.. “narządu”, czy co tam sobie napalony człowiecze nie ubzdurasz). Nie posiadam konta na fotce a nawet gdybym je miał nie byłbym w stanie wstawiać komukolwiek “dyszek” bez wyraźnej przyczyny, gdyż kłóciłoby się to z moim poczuciem godności i uczciwości. Jeżeli masz z tym problem, to pozwól ze nakieruję Cię na jedyny słuszny tok myślenia a mianowicie…. Widisz ten czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu ekranu? To już pewnie wiesz jaki będzie następny krok. Dziękuję za uwagę, dobranoc, czytał Andrzej Matul.

Skoro już mam za sobą pierwszy odsiew, dodam jeszcze że to, co tutaj sklecę w założeniu ma trafić do ludzi obeznanych z pojęciem “konstruktywna krytyka”. Idiotom walącym bez chwili pomyślunku komentarze pokroju “ten blookkkk jeeszzdddd zzrrryytty jjakkk twwwojjja sstaaraaa, iddem siem schladź” poświecać większej uwagi nie będe. Chcesz podyskutować czy najzwyczajniej w świecie SENSOWNIE pogadać na GG? No to wal śmiało na E-Maila, wymienimy się numerami. Ale pamiętaj i najlepiej wyryj to sobie kwasem na ciele by pisać jeżeli masz coś do powiedzenia. Nawet jeżeli chcesz to zmieszać z błotem to przygotuj sobie zestaw argumentów i mi je przedstaw, chętnie wysłucham.

Pragnę pozostać dla postronnych obserwatorów w miarę anonimowy, gdyż powiedzmy że niektóre tematy, a może ich nastawienie jakie tu poruszę mogłyby natworzyć nieco kabały w ‘real life’. A bazgrać będę na zasadzie przemyśleń, wystrzegając się formy pamiętniczków, bo niektóre (inne) blogi przepełnione są wylewającym się wręcz z ekranu idiotyzmem i bezsensem, widząc na dodatek jak na szeroką skalę upstrzone różowymi literkami te “pamiętniczki” dominują umysły ludzi, proponuje wprowadzić egzamin na “Homo SAPIENS“. I niszczyć to w zarodku zanim to.. coś zdąży się rozwinąć, rzecz jasna.

Kontynuując, jestem po prostu zwykłym, przeciętnym nastolatkiem, żadnym narodowcem, kibolem, punkiem, metalem, dresiarzem, świadkiem Jehowy, handlarzem prochów, gangsterem, pijakiem czy wariatem (co może się czasem wydać nieprawdopodobne ale co tam), aż w końcu EMO-gayem, który doznał objawienia i stara się postrzegać pewne problemy i zagadnienia w bardziej dogłębny sposób aniżeli pozwalają na to media masowe. Ot, nic więcej niż żałosne próby wyrwania się z “obiektywizmu a’la CNN”, który nie daje nam nawet szansy na głębsze zrozumienie problemu. Niektóre tematy które mam w planach poruszyć, można uważać za niestosowne, inne za potraktowane jedynie powierzchownie… cóż napisałem, ze się staram i tworzenie tego bloga to dla mnie wspaniały pretekst do dokształcania się bo naturalnie nie chcę się zbłaźnić czy wykazać absolutną nieznajomością danego tematu czy zagadnienia. Na razie myślę o skupieniu się na tematach – rzekach jak np. muzyka (i jej upadek), kinematografia, używki i inne jakże bliskie młodej duszy która jeszcze nie czuje się pewnie w dorosłym, skorumpowanym, brudnym i niesprawiedliwym świecie. Żałuję, ze tak mało czytam bo to naprawdę jedyny dobry i sprawdzony sposób by się rozwinąć, ale sądzę, że dzięki blogowi najdzie mnie ochota na niszczenie sobie oczu za pomocą słowa pisanego.

Kończąc ten grafomański wstęp chciałbym sobie i wam życzyć, byście najzwyczajniej w świecie znajdziecie tyle chęci, by poczytać sobie w najbliższej przyszłości moje przemyślenia, które są w trakcie przelewania na papier (klawiaturę). Bo moim działaniom przyświeca jeden cel… zmusić was do myślenia i refleksji. AVE!

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz